Większość ludzi przy zakupie kryptowaluty zauważa jedną liczbę: prowizję, którą giełda pisze wytłuszczoną czcionką. Tyle że to tylko jedna trzecia całej historii. Istnieją trzy koszty, a dwa z nich ukrywają się w samej cenie, więc na rachunku nigdy nie zobaczysz ich jako osobnej pozycji.
Przejdźmy przez nie na jednym konkretnym zakupie.
Jaki jest nasz przykład?
Powiedzmy, że chcesz kupić bitcoina za 10 000 Kč. Twój bank wysyła korony, ale giełda handluje parami w dolarach amerykańskich (USD). To zwykła sytuacja, nie wyjątek. Właśnie tutaj powstają wszystkie trzy koszty naraz.
Przejdziemy po nich w kolejności, w jakiej uderzają w twoje pieniądze.
Koszt 1: Ile kosztuje sama prowizja?
Prowizja (fee) to kwota, którą giełda pobiera za realizację transakcji. To jedyny z trzech kosztów, który zwykle zobaczysz napisany czarno na białym.
Standardowa prowizja przy detalicznym zakupie mieści się rzędu dziesiątych części procenta do kilku procent. Powiedzmy, że płacisz 1 %.
Z 10 000 Kč to jest 100 Kč.
Tę liczbę ludzie rozumieją. Jest przejrzysta i łatwo ją porównać między giełdami. Problem w tym, że wielu na niej się zatrzymuje i sądzi, że tym koszty się kończą.
Koszt 2: Czym jest spread i dlaczego nie zobaczysz go na rachunku?
Spread (rozpiętość) to różnica między ceną, po której w danej chwili ktoś sprzedaje, a ceną, po której ktoś kupuje. Nigdy nie kupujesz dokładnie po "cenie z wykresu". Kupujesz po nieco wyższej cenie niż ta, po której w tej samej sekundzie mógłbyś sprzedawać.
Wyobraź sobie to jak kantor na lotnisku: na tablicy są dwa kursy, kupno i sprzedaż, a między nimi jest luka. Ta luka to spread.
Na bardzo płynnym rynku, gdzie jest wiele ofert kupna i sprzedaży blisko siebie, spread bywa mały. Przy mniej handlowanych walutach lub na cienkim rynku może być duży. Tutaj rolę odgrywa płynność, czyli to, jak łatwo można kupić i sprzedać aktywo, nie ruszając ceną. (Omawiamy ją szczegółowiej w haśle słownikowym płynność.)
Powiedzmy, że spread na naszej transakcji stanowi 0,5 %. To kolejne 50 Kč, których nigdy nie zobaczysz jako wiersza na fakturze. Są wbudowane wprost w cenę, po której kupujesz.
Dlatego dwie giełdy z tą samą prowizją 1 % nie muszą być tak samo drogie. Ta z szerszym spreadem kosztuje cię więcej, tylko tego nie widać.
Koszt 3: Co się dzieje, gdy płacisz w koronach, a giełda handluje w dolarach?
To jest koszt, o którym zapomina najwięcej ludzi: kurs na fiatowej nodze transakcji.
"Fiat" to zwykła waluta państwowa (korona, euro, dolar). "Fiatowa noga" to ta część transakcji, w której twoje korony zamieniają się na walutę, w której giełda handluje.
Gdy ktoś przewalutuje twoje korony na dolary, użyje do tego jakiegoś kursu. A ten kurs prawie nigdy nie jest dokładnie tym międzybankowym, który widzisz w Google. Zwykle dodana jest do niego marża. Powiedzmy 0,7 %.
Z 10 000 Kč to kolejne około 70 Kč.
Ten koszt jest podstępny, bo udaje "tylko przewalutowanie", a nie cenę za krypto. Ale z twojego portfela znika równie realnie jak prowizja.
Ile więc realnie kosztował zakup?
Zsumujmy wszystkie trzy koszty na naszej modelowej transakcji za 10 000 Kč:
| Koszt | Stawka (przykład) | Ile to jest |
|---|---|---|
| Prowizja (fee) | 1,0 % | 100 Kč |
| Spread | 0,5 % | 50 Kč |
| Kurs na fiatowej nodze | 0,7 % | 70 Kč |
| Razem | ≈ 2,2 % | ≈ 220 Kč |
Człowiek, który śledził tylko prowizję, myśli, że zapłacił 100 Kč. W rzeczywistości zapłacił mniej więcej dwa razy tyle. Za bitcoina o wartości 10 000 Kč realnie dostał aktywo za około 9 780 Kč.
Ważne: liczby w tabeli to przykład ilustracyjny, a nie zmierzone dane. Rzeczywiste stawki różnią się w zależności od giełdy, waluty, wolumenu i chwili. Nie mamy żywej wartości, którą moglibyśmy tu wpisać, więc żadnej nie zmyślamy. Sens przykładu jest w pokazaniu struktury, a nie konkretnej ceny.
Dlaczego ma znaczenie, który koszt gdzie się ukrywa?
Bo każdy z tych trzech zachowuje się inaczej:
- Prowizja jest najbardziej widoczna i najłatwiejsza do porównania.
- Spread zmienia się w zależności od płynności rynku i od tego, co akurat kupujesz. Przy dużych, mocno handlowanych aktywach bywa mniejszy.
- Kurs na fiatowej nodze powstaje tylko wtedy, gdy twoja waluta nie jest tą, w której giełda handluje. Kiedy go unikniesz, znika; kiedy nie, może być cicho największym z tych trzech.
Giełda, która chwali się "zerowymi prowizjami", może mieć swój przychód ukryty w spreadzie lub w kursie. Zero w jednym wierszu nie oznacza zera w sumie.
Co powinieneś teraz umieć?
Po przeczytaniu tego artykułu powinieneś być w stanie:
- Rozpoznać trzy osobne koszty zamiast jednego.
- Przy każdym zakupie zapytać: "Jaka jest prowizja, jaki jest spread i w jakiej walucie giełda właściwie handluje?"
- Obliczyć sobie przybliżoną cenę całkowitą jako sumę wszystkich trzech, a nie tylko widocznej prowizji.
- Zrozumieć, dlaczego dwie giełdy z tą samą prowizją nie muszą kosztować tyle samo.
To nie jest porada, co kupować ani gdzie. To narzędzie do czytania ceny, aby żadna z tych trzech warstw cię nie zaskoczyła.
Co pozostaje niepewne?
Konkretna wysokość każdego kosztu jest zmienna i my jej tutaj nie mierzymy. Spread zmienia się w czasie rzeczywistym zależnie od stanu rynku. Marże kursowe różnią się między dostawcami i nie zawsze są ujawniane jako osobna pozycja. A niektóre giełdy łączą te koszty w taki sposób, że trudno je od siebie oddzielić. Uniwersalna liczba "ile to kosztuje" więc nie istnieje. Istnieje tylko metoda, jak pytać, a tę już teraz masz.

